Raz anioł, raz diablica. Jedno serce, dwa oblicza.

18.11.2019

Bo każdy ma dwie twarze…jak to jest, że jedna i ta sama osoba, nazwijmy ją X, jest chodzącym ideałem dla osoby Y pełnej czułych gestów, miłych słów i gotowym na bohaterskie czyny….a dla osoby Z jest ucieleśnieniem wszystkiego, co najgorsze w partnerze.

Dlaczego przy jednej osobie jesteśmy troskliwi, czuli i potrafimy wydobyć całe piękno naszej duszy? I dlaczego ta sama osoba przy innym partnerze potrafi być zimnym, nieprzyjemnym i obojętnym na łzy draniem?

Odpowiedź według mnie jest banalnie prosta…nasze zachowania wynikają z dwóch czynników: jeśli chodzi o miłość, to tajemnicą bycia wspaniałym partnerem jest trafienie na właściwą osobę.

Bo tylko ta odpowiednia będzie umieć dostrzec w nas to, że nie widzieli w nas inni.

Bo tylko ta odpowiednia będzie umieć wydobyć z nas wszystkie zalety i tylko przy niej będziemy chcieli stawać na wysokości zadania. Często ludzie dobierają się z konkretnych powodów i zapominając, że tylko prawdziwe dobranie dusz pozwoli nam przeżyć życie nie tylko w szczęśliwym związku, ale również pozwoli nam na dzielenie się naszym szczęściem z innymi i być tak zwyczajnie “dobrym człowiekiem”…
Natomiast jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie, to jesteśmy tacy, jakie mamy otoczenie. Jeśli na swojej drodze trafimy na towarzystwo przepełnione nienawiścią, złośliwościami i negatywnymi emocjami, to same stajemy się zimnym sukami zdolnymi do stłamszenia w sobie ludzkich odruchów…więc jeśli czujemy, że nasz demon zaczyna wygrywać z naszym wewnętrznym aniołem, to przemyślmy, czy oby nie otaczałyśmy się ludźmi, przy których nie mamy możliwości wydobyć z siebie naszego wewnętrznego piękna.

Bo ludzie nie są z natury źli…ani dobrzy…to my decydujemy, jacy chcemy być…


To od nas samych zależy, jakie zakamarki duszy będziemy chcieli pokazać. Moim zdaniem, to my podejmujemy wewnętrzną walkę ze swoimi słabościami i dzięki temu postępujemy właściwie. Jeśli pozwalamy na podszepty diabelskiej strony naszej duszy, to nasze poczynania nie przyniosą nam zadowolenia z samych siebie. I to jest tylko jeden z czynników, który ma wpływ na nasze zachowania.

Kolejnym, jakże ważnym (o czym wspomniałam wcześniej), jest środowisko, w jakim przebywamy. Dlatego starajmy się, oczywiście w ramach możliwości, otaczać się ludźmi powodującymi nasz uśmiech. Ludźmi, którzy mobilizują nas do myślenia, pobudzają intelektualnie lub powodują, że czujemy się komfortowo. To pozwoli nam na swobodę i wewnętrzny luz. Nie będziemy czuli presji obrony, ataku lub uczucia ciągłego napięcia. A to na dłuższą metę wydobędzie z nas tę lepszą stronę naszego oblicza.
Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat. Jakie życiowe sytuacje powodują obudzenie się Waszych demonów?

Jakie okoliczności sprzyjają Waszej anielskiej naturze?

Proszę, komentujcie i dzielcie się Waszymi doświadczeniami. Postarajmy się zwalczyć nasze demony wspólnie.

 

blog CityJungle.pl