Wakacje- czas radości dla dzieci i udręki dla innych.

23.08.2020

Wakacje…czas radości dla dzieci i utrapienie reszty świata. Dziś chyba będzie kontrowersyjnie.

Nie będę tłumaczyć, że to tylko i wyłącznie moje zdanie. To jest oczywiste.

City Jungle jest zbiorem tylko i wyłącznie moich przemyśleń.

Ale przejdźmy do meritum…

Wakacje to czas radości, wolnego czasu (oczywiście dla dzieci) i długich wieczorów spędzanych na zabawie z przyjaciółmi z osiedla. Będąc dzieckiem czekasz na wakacje z utęsknieniem. Nie możesz doczekać się tych szalonych wieczorów spędzanych na gonitwie i zabawie. Sama pamiętam ten czas, kiedy beztroska była moim drugim imieniem, a największym zmartwieniem była surówka z nielubianej kapusty pekińskiej na obiad. I dopiero teraz z perspektywy czasu widzę pewne różnice w wychowaniu.

Wychowałam się na zamkniętym osiedlu, gdzie razem z moimi rówieśnikami mieliśmy ogrodzony teren z naszymi blokami, ogródki wypełnione malinami i jabłoniami uginającymi się od papierówek oraz trzepak- nasze główne miejsce spotkań i centrum dowodzenia.

I jak każde dziecko wypełniałam swój wakacyjny dzień zabawami w podchody, grą w klasy, piłką i wykonywaniem skomplikowanych układów artystycznych na trzepaku. Dochodziły do tego wyścigi, skakanie z gumą i wszystkie możliwe gry znane dzieciakom na całym świecie.

Z tą jedną zasadniczą różnicą, która odróżniała nas od dzieci bawiących się koło mojego domu współcześnie- my od momentu wyjścia z domu, dostawaliśmy nakaz zabawy uwzględniającej szacunek do pozostałych mieszkańców naszego osiedla. Gdy zbyt głośno krzyczeliśmy pod oknami, natychmiast w oknie pojawiała się któraś z naszych mam i przywoływała nas do porządku.

I nikt nie robił z tego problemu. Wiedzieliśmy, że należy mówić „Dzień dobry”, że starsza koleżanka z osiedla ma prawo siedzieć na ławce dłużej, że sąsiedzi zwracający nam uwagę za niszczenie drzewek zapewne mają rację i że mamy słuchać się starszych. To było dla nas oczywiste…

Ale nastały czasy pajdokracji…dziecko urosło do rangi domowego dyktatora, który mówiąc do babci „zamknij się”, jest odbierane jako cool wśród rówieśników.

I teraz zabrzmię jak prawdziwy wapniak (o ile jeszcze tak mówi się na ludzi starych, czyli według dzieci ludzi po 30-stce), ponieważ użyję tak znienawidzonych przez wszystkie młode pokolenia słów: „Za moich czasów to było nie do pomyślenia”.

Zapewne każdy czytał „Króla Maciusia Pierwszego”, gdzie było dość wyraźnie pokazane, że rządy dzieci, mimo czystości ich intencji oraz niewinności serduszek, nie prowadzą do niczego dobrego.

I teraz mogę przejść do rzeczy, po tym być może za długim wstępie.

Mam wrażenie, obserwując dzieci bawiące się u mnie pod oknem, że nie są uczone współpracy z innymi w społeczeństwie. Jak w każdym bloku, mieszkają tu osoby starsze, które kładą się wcześniej spać, są ludzie, którzy muszą wstać o 4 do pracy, są mieszkańcy pracujący w domu i są ludzie, którzy po całym tygodniu ciężkiej pracy chcą najzwyczajniej w świecie odpocząć.

I tu następuje zderzenie ze szczęściem dzieci…bo przecież to dziecko, więc musi krzyczeć…to dziecko, więc normalne, że wychodzi na dwór o 9 rano i przez cały dzień biega i uczy się nauki jazdy na rowerku z metalowym dodatkowym kółkiem na chodniku pod Twoją sypialnią. Przecież to dziecko, więc ma prawo oskubać pielęgnowaną i wychodowaną przez Ciebie piwonię. Przecież to dziecko- ma prawo połamać drzewa rosnące pod Twoim oknem, bo bujanie się na gałęziach młodego drzewka jest takie fajne. Przecież to dziecko, więc ma prawo zostawiać opakowania po soczkach, mleczkach i cukierkach na chodniku…

I tu o dziwo, nie mam ani krzty żalu do dzieci. Nawet do głowy mi nie przyszło złościć się na dzieciaki…to jest ich czas i mają prawo do cieszenia się najpiękniejszym okresem w życiu każdego człowieka- dzieciństwem. Gdzie prawdziwe problemy nie istnieją, rachunki nie dotyczą, a świat jest wypełniony radością i miłością.

Mam tylko żal do rodziców. Dla wygody i chęci uszczknięcia odrobiny wolnego czasu dla siebie, puszczają na cały dzień dziecko bez opieki. Jasne, że każdy rodzic ma prawo do odpoczynku, ale każde dziecko ma prawo do spędzania czasu nie tylko na zabawie pod blokiem , ale również ma prawo do zwiedzania okolicy, do poznawania nowych miejsc, do wycieczek, do rodzinnych wypadów, do czerpania piękna otaczającego świat pełnymi garściami.

Ma również prawo, a moim zdaniem i obowiązek do dorastania w atmosferze szacunku do osób starszych, do tolerancji upodobań i przyzwyczajeń innych osób.

Dziecko ma prawo do popełniania błędów i do bycia niesfornym…a rodzic ma obowiązek pokazywania właściwej drogi i nauczenia rozróżniania zła od dobra.

To od Rodziców zależy, czy młody człowiek wyrośnie na osobę świadomą inności innych i to wszystko ozdobi szacunkiem i tolerancją.

To od dorosłych zależy, czy wychowanie bezstresowe nauczy poszanowania do prawa i poglądów innych osób. Nie wychowujmy dzieci na egoistów. W końcu to oni przyniosą nam kiedyś na starość przysłowiową szklankę wody…i to od nas- dorosłych zależy, czy ta szklanka w ogóle zostanie przyniesiona.

I szczerze mówiąc, mam ochotę rozwinąć ten temat. Tylko gdzieś w głębi serca czuję, że najbardziej wartościowe wnioski mogą pochodzić od rodziców, dlatego powstrzymam się i pozostawię Wam to do przemyślenia.

Tyle…i nie czujcie do mnie żalu za moje dzisiejsze zrzędzenie. Spróbujcie zrozumieć świat innych. Postarajcie się spojrzeć na świat cudzymi oczami. Przecież nikt z nas nie słucha na cały regulator muzyki przez cały dzień, Przecież chyba każdy z nas przed większym remontem uprzedza sąsiadów o całodziennym hałasie. Przecież najprawdopodobniej każdy z nas wracając w środku nocy z imprezy, nie prowadzi głośnych rozmów na klatce. Najprawdopodobniej każdy właściciel psa zwraca uwagę na jego wychowanie…

Przynajmniej mam taką nadzieję, że każdy z nas koegzystuje w społeczeństwie, zwracając uwagę na innych.

Naprawdę mam taką nadzieję…

Dlatego tego samego uczmy dzieci…to na ich barkach spoczywa nasza starość…

blog CityJungle.pl

2 thoughts on “Wakacje- czas radości dla dzieci i udręki dla innych.

  1. Time marches on and techniques we. Before we know it, we are older and so are our parents or loved ones. Edithe Brew Jud

Komentarze są wyłączone.